czwartek, 16 lipca 2009

troche mnie tu nie bylo

ale moge sie wytłumaczyc.
a) mam rodzinke na głowie
b) ostatnie dni spedziłam w szpitalu.

zacznijmy od pierwszego, mam dosc, serdecznie dosc, a nawet nie moge uciec. wiecej nie mam słow.
a co do szpitala to siema, mam torbiel.

"Torbiel (cysta) jest wytworem patologicznym. Są najczęściej występującym rodzajem łagodnego nowotworu."

się zemdlało, nie mogłam chodzić, osłabłam na maxa, to pojechałam do szpitala. zawartość mi usuneli. nie da sie ukryć, milutko nie było. nie polecam znieczuleń w kręgosłup. a teraz po równie upierdliwym zagojeniu (drugiej dziury w dupie jak to mamuska mowi) czeka mnie:

"Torbiel trzeba wyciąć dokładnie w całości wraz z (jeśli istnieją) przetokami aż do okostnej kości krzyżowej. Następnie wykonuje się marsupializację czyli wszywa się brzegi rany do jej dna pozostawiając ranę otwartą. Rana musi goić się powoli, od dna ziarninując. Nie może zbyt szybko zamknąć się, gdyż występuje wtedy duże prawdopodobieństwo wznowy torbieli. Po zabiegu trzeba systematycznie chodzić do poradni chirurgicznej celem wymiany setonów w ranie. Okres gojenia waha się w granicach 1-2 miesięcy. Zdarzają się przypadki, po wycięciu dużych torbieli, że ten okres trwa nawet pół roku."

zdaje sobie sprawe ze moge przesadzać i wgl uzalam sie nad sobą, ale do holery, to jest bolesne!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz