poniedziałek, 24 sierpnia 2009

siedem

niemozliwe jak dużo może sie zmienić, zaledwie w ciągu 2 miesięcy wakacji. ludzie, miejsca czy uczucia. w głowie się to nie mieści. nawet nie same zmiany tak szokują, tylko to jak szybko człowiek sie klimatyzuje w nowej sytuacji, mimo ze mu ona nie odpowiada. ale co poradzić. jedyne co mozna - czekać na kolejną zmianę. chociaż ta też może nie odpowiadać.

został tydzien wakacji, a ja dopiero teraz przestawiłam się na spanie do trzynastej i siedzenie do trzeciej w nocy. jak do cholery ja mam sie przestawić tak szybko na pobudki o szóstej? na szczescie wyjeżdzam do zakoooooooooopca! (pozdro madziu; tylko ty to czytasz ;D :*) i tyle dobre z września.

a nie, idę jeszcze na wesele na którym bedzie cała rodzina z osobami towarzyszącymi.. tylko ja nie znalazłam sobie nikogo i bede wraz z dziesięciolatkami siedziała obok swoich rodziców. mam nadzieje że chociaż później upije sie do nieprzytomności i nie bede musiała tańczyć z bandą debilnych wujków ze skłonnościami pedofila.

niby wakacje sie kończą dopiero a siedząc dzis POD KOCEM, poczułam to dziwne uczucie zimna, jakie dręczy mnie zawsze z przyjsciem jesieni. wzdrygnęłam się i nie potrafiłam przestać się trząść z tego wszystkiego. ale dobra książka z opowiadaniami erotycznymi i od razu cieplej :)

ale tak naprawde to poprostu robie wszystko by nie myśleć że ktoś będzie jutro grzebał babci w sercu a potem bedzie musiała ponad tydzien sama leżeć na pooperacyjnej. nie moge o tym myśleć - po prostu. gdy tylko wspomne o tym, jak teraz, zalewam sie łzami.

nie wiem co robić.

1 komentarz: