niedziela, 13 września 2009

chyba

nie wiem o co chodzi. zakopiec dobra sprawa, mega zakwasy ale dobrze wiedziec ze nie jest ze mna tak źle i jeszcze jakoś wdrapałam sie na góry. tylko mialam przez ten czas za duzo czasu do myślenia. podczas wdrapywania się, przed snem. nie moglam mysli zagłuszyć muzyką czy tv, nie dało sie, nie było czym. tak wiec wrociłam do domu z pewnym poczuciem zakłopotania i zawodu w jednym. nie potrafię tego określić. głupio mi ze doprowadzam do tak głupich i bezsensownych sytuacji, przy okazji smutno ze ludzie zamieszani w to, ktorym niby w jakis tam sposob na mnie zalezy, mimo ze widza co sie dzieje maja to gdzieś. nie czuje sie osobą ktorą bylam jeszcze tydzien temu, moje poczucie wartości drastycznie spada. znowu. nie mam siły odbudowywać wszystkiego ponownie. po prostu obcenie mam ochote leżeć na podłodze i dobijać sie dalej. siema.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz