sobota, 19 września 2009
N I E M O Ż L I W E
naprawdę. dzisiejszy dzień jest jednym z najlepszych dni w roku, chociaż nie zapowiadał się. zacznijmy od początku. miałam wczoraj spotkać miłość swojego życia, ale nie spotkałam. tak czy siak z moimi dziewczynkami było genialnie, jak moze byc inaczej z takimi Magdalenami? (:*) wrociłam do domu i w środku nocy chciałam prasować, ale na szczęście wybiłam sobie to z głowy i poszłam spać. pospałam jakieś 2 godziny i musiałam wstać, co bardzo mi sie nie spodobało. nie mialam pojecia na którą mam zajecia we wrzeszczu, gdzie dokladnie one są i o której mam pociag. na złość oczywiście nie działał mi internet - normalka. z minuty na minute mój humor pogarszał się. ale gdy tylko wyszłam z domu bylo tylko lepiej *smile* poszłam sobie na pociag (dwupiętrowy - uwielbiam je!), spotkałam na peronie moją ulubioną panią z matematyki z gimnazjum i sobie z nią poplotkowałam. dowiedziałam sie ze ładnie wygladam wiec czułam sie tylko lepiej. rozpromieniona wysiadłam we wrzeszczu i ze mialam jeszcze dobrą godzine poszłam obczaić galerię *lans* oddałam zdjecia do wywołania, poprzymiezałam mega wylaszczone kozaczki w deichmannie i sprawdziłam w empiku na mapie gdzie własciwie jest szkola do ktorej ide *yhy* troszke sie zasiedziałam, a 20 minut to nie za dobry czas na podroz w miejsce gdzie własciwie nie wie sie, gdzie to jest. ale spoko, spozniłam sie tylko 5 minut. (2 minuty stałam pod drzwiami i uciszałam zadyszke* zajecia sa spoko ale nie bardzo obczaiłam grupę - w każdym razie.. piszę się na to! chociaz po zobaczeniu rysunków moja samoocena troche, ale naprawde tylko troche, spadła. zaczał sie stresik typu - co ja tu robie?! wiec jak tylko byl koniec wybiegłam szybko zapalić (i tym sposobem przełamałam sie i paliłam nie tylko przy piwie) ale oczywiście ja - człowiek dizaster zostawiłam gdzieś zapalniczke. takim sposobem poznałam nowego kolege. m. okazał sie być super miły fajny i wgl i szliśmy sobie tak az na peron, po drodze znowu zachaczajac o galerie. (wiecej nie pisze bo znowu bede sie rozczulać i sie spierdzieli) w kazdym razie odebrałam zdjecia. pojechałam do głownego, kupiłam babci zestaw w mcdonaldzie i pojechałam z nim do szpitala. w szpitalu spedziłam jakies 5 godzin, plotkujac z babcia i innymi chorymi paniami. a babcia probowała mnie zeswatać ze swoim rehabilitantem czy kimś tam. potem poszłam na piwo (bo tylko na jedno mnie było stać) a w szkocie byli jacyś dziwni panowie ktorzy mowili jeszcze dziwniejszym językiem. oczywiście niektore osoby to - człowieksiku i musiałysmy jeszcze zajsc do medisona. takim sposobem spozniłysmy sie na pociag jakies 3 minuty a nastepny miałysmy za godzine. to wpadłam na wspaniały pomysł zeby pojeździć sobie skm! to pojechałyśmy skm do przymorza na fajke. hehe. w skmce jechali jacyś dziwni ludzie. to obleśni dziadkowie, to jakieś studenciki opowiadajacy o wyższosci wanny nad prysznicem jeżeli chodzi o przechowywanie trupów *boisie* ale spoczi, "to wszystko wygladało tylko jak w starym opuszczonym szpitalu." w końcu sobie wsiadłysmy do pociagu we wrzeszczu, a moje cycki były tematem nr. jeden w tym wagonie. (moje cacuszka :*) w sumie to smieszne, ale czasem juz przerazajace, jak koleś wysiada z toba i idzie za toba az pod blok. no ale i tak uwazam ten dzien za jeden z lepszych w moim skromnym życiu, bo działo sie dużo ale w sumie nic. :*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
ja wczoraj miałam w planie spędził całą noc w piwnicy, bo obiecałam Robertowi że przyjdę i będę wyglądać jeszcze lepiej niż w piątek :P Ale miałam goraczke :((( i nigdzie nie pojechalam, tylko siedzialam w domu. teraz boli mnie gardlo. na maxaaa. Ale spoczi - Ribert mówił ze w piatek albo sobote bedzie wixa w piwnicy, Maciek zaprosil jakiegos dj'a ;D idziemy baunsowac :P
OdpowiedzUsuńfajnie jest byc człwiekiem siku.;d
OdpowiedzUsuń