piątek, 9 października 2009

niewazne

czy chce czy nie chce mi sie spać. najwieksza trudnoscia jest dla mnie poscielenie sobie lozka. szczyt lenistwa. a dzisiaj to wychodzi mi to lenistwo bokami. bede musiala wstac o 6 i robic rysunki na zajecia. nie bylam dzisiaj w stanie ich zrobic. ehcik. jutro raneczek z Olą. Kawka, kartki i my. potem do domu, ogarniecie sie i mega wixa w sopocie. czyli porywam dziewczyny, idziemy na piwo i do vivy! hell yeah ze tak powiem. ale serio to nie mam jakos mega ochoty i pewnie posciemniamy chwile tam i pojdziemy zalegać w knajpie, w vivie nie da sie odpocząc! jestem ciekawa jak ludzie beda sie zachowywac.. a raczej, w jakim beda stanie. ja, niestety, napewno w dobrym. antybiotyk rlz! notka z dupy jak zawsze.

1 komentarz:

  1. ja bylam wczoraj w Sopocie, w vivie byl szal pal szalonych nastolatek :D naprawde fajny klub jest z drugiej strony vivy - cream. (i panie wchodza za darmo ! ;)) tylko niestety malo ludzi tam jeszcze przychodzi. a tak to radze zakrecic sie w Ul'u :P

    OdpowiedzUsuń