zamartwiałam sie zmianami, w sumie to bałam sie ich. broniłam sie przed nimi jak sie tylko dało.
w koncu mnie dopadły.
po pewnym czasie stwierdzam ze na dobre mi to wyszlo. nie kręce się wciaz w tym samym kółeczku. zmieniłam ludzi, zmieniłam podejscie, zmieniłam miejsca.
w koncu mnie dopadły.
po pewnym czasie stwierdzam ze na dobre mi to wyszlo. nie kręce się wciaz w tym samym kółeczku. zmieniłam ludzi, zmieniłam podejscie, zmieniłam miejsca.
najwazniejsza jestem ja, nie inni. sama zaczełam traktowac siebie powaznie, jako kogos kto do czegos dąży, a nie tylko jako tą brzydsza koleżankę, dziewczynę od wszystkiego. aż sama sie wstydze ze własnie tak siebie kwalifikowałam. ale mam to za sobą, a przyszło mi to z tak niespodziewaną łatwością, że sama się dziwie.
cześć,
jestem Karolina. ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz