i nie tylko moja rodzinka jest nienormalna, ja też jestem ostro poryta.
w kazdym razie znalazłam ten fragment z sierpnia:
"ale tak naprawde to poprostu robie wszystko by nie myśleć że ktoś będzie jutro grzebał babci w sercu a potem bedzie musiała ponad tydzien sama leżeć na pooperacyjnej. nie moge o tym myśleć - po prostu. gdy tylko wspomne o tym, jak teraz, zalewam sie łzami."
teraz ta niepewność która wtedy wydawała mi sie tragedia siedzi we mnie codziennie. w kazdym momencie babcia moze sie zle poczuc, trzeba bedzie z nia jechać do szpitala. pomoc we wszystkim.
w rzeczywistości leżała w szpitalu 8 tygodni, nie tydzien.
jak ja bym chciała się cofnąc te kilka miesiecy i mocno walnąc lekarza w twarz i powiedziec zeby się ocknął i ogarnał co on kurwa robi.
eh.
środa, 23 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz