wtorek, 25 maja 2010

brawo 100 post

potrafisz kurwa wyczuc moment. do niedzieli wieczor mialam nadzieje, chociaz juz rano zaczynalam kopac pod soba dolki, ale caly czas myslalam. w poniedzialek rano zdjelam lancuszek, schowalam do pudeleczka, wypilam kawe, ubralam sie i wyszlam. musialam zgubic ta holerna zapalniczke. i nie zdarzylam na zajecia. ale bylo dobrze. nie myslalam. nawet jak pisales, jak gdyby nigdy nic. nie bylo usmiechow, predkiego odpisywania. po prostu tak bardzo chcialam o tym nie myslec, ze wycielam z glowy ostatnie miesiace. wczoraj umowilismy sie na spotkanie. chce cie zwyzywac, wyzygac wszystko to co sciskam w sobie. ale godzine temu uswiadomiles mi ze nie jestem w stanie. nie potrafie. ranek zaczal sie zwyczajnie. w szkole wszystko bylo dobrze. jadac autobusem na jazdy zaczelam sie denerwowac, myslec co to bedzie. jazdy zjebalam doszczetnie, nie potrafilam nawet ruszyc samochodu bez szarpniecia. widzac jebanych geodetow na nowych ogrodach, lzy tak mi nalecialy do oczu, ze wojtek musial mi przypomniec ze skrecamy. po jazdach mi przeszlo, pojechalam na zakupy z mama i myslalam tylko zeby dorwac foremki do muffinkow. wieczorem dzwoniles. nie zdarzylam odebrac. wykapalam sie. znowu zadzwoniles. i wlasnie wtedy moja psychika siadla. chociaz nie, jeszcze na poczatku bylo dobrze, bo rozmowa byla strasznie sztywna i bezosobowa. mielismy juz konczyc, i padlo to glupie pytanie. "karolina, zranilem cie?" ja bylam w stanie tylko zaprzeczyc. nie bylam nawet w stanie powiedziec kurwa TAK. a powinnam byla ci wykrzyczec wszystko. i zaczelismy smecic. zadziwilam go niektorymi faktami, a on swoja bezsensowna paplanina zaczal mnie utwierdzac w przekonaniu ze bylam jebanym eksperymentem. moze nie od poczatku, mam nadzieje ze chociaz poczatek byl prawdziwy. bo pierwsze tygodnie byly najlepszymi chwilami jakie moglam wtedy przezyc. zwlaszcza ze podnioslo mnie to z naprawde paskudnego humoru. tymczasem nie wiem co myslec. jestes wielkim tchorzem, sam sie przyznales. bales sie spotkania, bales sie ze zdziele cie w twarz.

"- karolina powiedz cos milego na dobranoc"
- nie mysle ostatnio o milych rzeczach, jakos nie mam powodow
- ja tez nie potrafie sobie przypomniec
- ale ja pamietam, szkoda ze ty nie"

to nie jest, nie bylo i nigdy nie bedzie czyms o czym myslalam. i nie obiecuj mi ze pojedziemy tam, czy gdziekolwiek. nie wmawiaj mi ze to nie jest ostatnie spotkanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz