sobota, 24 lipca 2010

jest tyle rzeczy

ktore siedzi u mnie w glowie, juz od jakiegos czasu, zamieszkaly, pieknie umeblowaly sobie mieszkanie. a raczej zagracily. glowa mnie boli od balaganu. mam doslownie burdel w glowie. chcialabym sie tym z kims podzielic, jednak to zbyt osobiste, nawet na dzielenie sie z przyjaciolka, z kimkolwiek kogo znam. balabym sie ze zostane wysmiana, wzgardzona, cokolwiek. nie chcialabym potem byc postrzegana przez pryzmat tego co mowie. potrzebuje jakiegos miejsca gdzie moglabym to wszystko opisac. teoretycznie, wlasnie pisze w takim miejscu. jednak to tylko blog, niezbyt aktywnie aktualizowany, chaotycznie, glupie przemyslenia. czasem zdarzy sie notka ktora odzwierciedla moje mysli. zazwyczaj pisze ja w srodku nocy, zalana albo ujarana i potem rano jak najszybciej odpalam laptopa, zeby skasowac ja, czy chociaz w jakis sposob ocenzurowac. chcialbym wrocic do wersji "analogowej" jednak gdyby moja mama dorwala ten zeszyt, jak kazdy z moich wczesniejszych, to jej najwiekszym problemem nie byloby to ze pale. nie ucieszylaby sie. najbardziej nie chce zeby ona szperala w moich myslach, nie chce zeby cierpiala, bo napewno wiekszosc z nich by ja zabolala. a nawet nie dotycza jej. moglabym calkowicie zamknac bloga, ustawic jako prywatny, nie wiem. nie pasowaloby mi to. bo tak jak bym nie zniosla mysli ze ktos kogo znam czyta moje wypociny, tak mam pewna satysfakcje z tego ze to co pisze jest ogolnie dostepne i ktos kogo nie znam, moze to przeczytac. nie wiem nie wiem nie wiem co zrobic. moze sie przeniose, moze zdusze to wszystko w sobie. ale ten blog i tak pewnie zostanie. za bardzo go lubie. ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz