poniedziałek, 22 czerwca 2009
i wont stay long in this world so wrong
doczekałam sie błogiego stanu lenistwa, nic nie robienia tak zwanego. tylko wolałabym tą nudę dzielić z kimś. bo samemu to tak nie fajnie. nawet w desperacji pojechałam na działkę. wcześniej byłam sobie na zabiegu, na ktory czekałam 35288354932535492835495 godzin, a trwał on jakies 15 minut. wszystko bylo po nim supcio, nic nie bolało, dopuki nie przestały przeciwbólowe tabletki działać. Jedynce do dobre jak sie rano obudziłam to nie mialam juz tak opuchniętej szyji, bo wczoraj nie moglam zalozyc pidzamy - przez za mały dekold w bluzce. dzisiaj tez sobie posiedze w domu, mimo ze moglabym spokojnie wyjsc. ale nieeeeeeeee. nie mam z kim, nie ma gdzie, z reszta wole nie ryzykowac opuchnietym gardłem. posiedze więc w domu, poogladam filmy i popłacze sobie w koc.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz