środa, 10 czerwca 2009

so many days go by

chcialam rozpisac sie, napisać mega długą smutną notkę, ale mi sie nie chce. nie jestem juz smutna. to wczorajszy wieczor cały przepłakałam. dzisiaj juz mam to wszystko gdzieś. mam najprościej - wyjebane. to jest chyba gorsze, bo pamietam do czego to prowadzilo kiedys. a teraz nie zapowiada sie zadna zmiana.
nic mi nie pasuje. mialam byc dzisiaj taka jaka jestem wewnątrz, przyzeklam sobie zasypiając wczoraj. no tak czyli w zamysle mialam byc smutnym człowieczkiem. tymczasem obudziłam się i byłam czystą kartką. gotową do zapisania - sztucznymi uśmiechami, dymem z papierosów i ukrywanym uczuciem niedopasowania. to chyba nie to co sobie wmawiałam.
wole sie nie odzywać, wychodzi mi to na zdrowie raczej. nie narażam się na dziwne porozumiewawcze spojzenia i usmiechy za moimi plecami, albo co gorsze, po prostu w twarz. dlatego siedze cicho i słucham. i czuje sie mentalnie mała, chociaz fizycznie do takowych nie należę.
nie wiem co mam robic.


słowa na dziś:

s a m o d e s t r u k c j a
b e z s i l n o ś ć


słucham:
breaking benjamin - Dance With The Devil
Chevelle - Vitamin R
Chevelle - Send The Pain Below
Billy Talent - Surrender

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz