chcialam rozpisac sie, napisać mega długą smutną notkę, ale mi sie nie chce. nie jestem juz smutna. to wczorajszy wieczor cały przepłakałam. dzisiaj juz mam to wszystko gdzieś. mam najprościej - wyjebane. to jest chyba gorsze, bo pamietam do czego to prowadzilo kiedys. a teraz nie zapowiada sie zadna zmiana.
nic mi nie pasuje. mialam byc dzisiaj taka jaka jestem wewnątrz, przyzeklam sobie zasypiając wczoraj. no tak czyli w zamysle mialam byc smutnym człowieczkiem. tymczasem obudziłam się i byłam czystą kartką. gotową do zapisania - sztucznymi uśmiechami, dymem z papierosów i ukrywanym uczuciem niedopasowania. to chyba nie to co sobie wmawiałam.
wole sie nie odzywać, wychodzi mi to na zdrowie raczej. nie narażam się na dziwne porozumiewawcze spojzenia i usmiechy za moimi plecami, albo co gorsze, po prostu w twarz. dlatego siedze cicho i słucham. i czuje sie mentalnie mała, chociaz fizycznie do takowych nie należę.
nie wiem co mam robic.
słowa na dziś:
s a m o d e s t r u k c j a
b e z s i l n o ś ć
słucham:
breaking benjamin - Dance With The Devil
Chevelle - Vitamin R
Chevelle - Send The Pain Below
Billy Talent - Surrender
środa, 10 czerwca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz