bałam się strasznie o wolne dni, które mnie czekały, a raczej miesiące. słabo się zapowiadało, ale ostatnie 2 dni utwierdziły mnie w tym ze zawsze mam kogoś z kim mogę sie ponudzić. całe dni spędzone razem, przegadane, przepite, przepalone. dobre tematy. tyle sie znamy a caly czas sie poznajemy. dobre jedzonko i to nie za dobre. genialne filmy i pomysły o 12 w nocy. pierwszy raz zabieramy sie do czegos tak porządnie - w koncu mamy czas. w koncu mamy co przerabiac! zapach farby do włosów i uciekające pociągi. nie wiem co pisać. w takich dłużących się chwilach czuje sie dobrze. i chciałabym by te chwile zmienily sie w wieczność.
F R I E N D S H I P
I S
G O L D
sobota, 13 czerwca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz