wtorek, 13 lipca 2010

tell me when you hear my silence

znowu wszystko mnie przytloczylo. dodalam sobie kilka spraw do dzwigania, zadnej wczesniejszej nie rozwiazalam. nawet nie ruszylam. jedna mozna powiedziec nawet ze pogorszylam.
dlaczego bycie zimna suka, jest tak cudowne w momencie jak sie tak zachowuje? czemu nie jest tak pozniej? tylko z minuty na minute czuje sie jak coraz wieksza idiotka. i sama sobie zalatwiam to wszystko. jestem naiwna. wierze we wlasne klamstwa, bardzo mi sie podobaja i je realizuje, a potem znowu ląduje w łazience i robie wszystko zeby skupic sie na innym bólu.
i jeszcze do domu sobie nie wracam. i tu tez lubie robic sobie pod gorke. juz mam dosc siedzenia w domu, rownoczesnie nie mam ochoty na nic totalnie, jedyne co wyszlam to do magdy. siedze w pokoju i gnije. z nudy i ciepła. no i opiekuje sie babcia.
ale dzisiaj nawalilo we mnie cos nie tylko psychicznie. mam 38,6 goraczki, glowa mi pęka a kregosłup mi sie wykreca w druga strone. na dodatek mam pieprzony okres. chcialam lezec, ale nie moglam, bo dziadek kurwa musi sobie pojsc na spacer i wypierdala z domu na miliard godzin. a ja zdycham z kazdym krokiem.
moze i dobrze byloby zdechnac.
i spalam tylko 11 godzin w ciagu ostatnich 3 dni.
i skonczyl mi sie ketonal.
i papierosy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz