znowu wszystko mnie przytloczylo. dodalam sobie kilka spraw do dzwigania, zadnej wczesniejszej nie rozwiazalam. nawet nie ruszylam. jedna mozna powiedziec nawet ze pogorszylam.
dlaczego bycie zimna suka, jest tak cudowne w momencie jak sie tak zachowuje? czemu nie jest tak pozniej? tylko z minuty na minute czuje sie jak coraz wieksza idiotka. i sama sobie zalatwiam to wszystko. jestem naiwna. wierze we wlasne klamstwa, bardzo mi sie podobaja i je realizuje, a potem znowu ląduje w łazience i robie wszystko zeby skupic sie na innym bólu.
i jeszcze do domu sobie nie wracam. i tu tez lubie robic sobie pod gorke. juz mam dosc siedzenia w domu, rownoczesnie nie mam ochoty na nic totalnie, jedyne co wyszlam to do magdy. siedze w pokoju i gnije. z nudy i ciepła. no i opiekuje sie babcia.
ale dzisiaj nawalilo we mnie cos nie tylko psychicznie. mam 38,6 goraczki, glowa mi pęka a kregosłup mi sie wykreca w druga strone. na dodatek mam pieprzony okres. chcialam lezec, ale nie moglam, bo dziadek kurwa musi sobie pojsc na spacer i wypierdala z domu na miliard godzin. a ja zdycham z kazdym krokiem.
moze i dobrze byloby zdechnac.
i spalam tylko 11 godzin w ciagu ostatnich 3 dni.
i skonczyl mi sie ketonal.
i papierosy.
wtorek, 13 lipca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz