wtorek, 3 sierpnia 2010

my bed is too big just for me

nie wszystko poszlo zgodnie z planem, bylo nawet lepiej.
posprzatalam, jednak zajelo mi duzo wiecej czasu niz myslalam, dlatego bylam na stogach godzine pozniej, obiad byl dobry, ale nasze hot dogi o niebo lepsze. nawet kot sie załapał. Aleksander juz sie do mnie przyzwyczail, nie tylko sie łasi ale i gryzie jak Ciebie. jadac 232 i smierdzaca 8 przewertowalam 46 stron testów, ale watpie by to cos dalo. bardzo fajne byly proby ogladania sprzedawców. w koncu po kilku probach udalo sie. oczywiscie do pruszcza wracalam w najwiekszym deszczu, by dowiedziec sie ze nie musialam wracac. przemoczoną jak szczur przywitales mnie na przystanku, a w mieszkaniu juz odbywała sie 4 osobowa impreza. odkrycie skladowiska wodki to dobra rzecz. drinki, szisza i takie tam. troche zajelo to czasu, jednak w koncu zostalismy sami. dopilismy butelke i nastepne proby ogladania kolejnego filmu, znow legły w gruzach. wykapałam sie, umyłam przemoczone włosy i wypłukałam usta paskudnym listerine. schowalam ubrania do szafy, na moje półki. tak moje. jak narazie spodnie dresowe, koszulka, sweter, skarpetki za kolana i pidzama to nie duzo moze, ale dobrze miec gdzie wrocic. no i sliczne ponczochy. nowa błyszcząca rózowa szczoteczka do zębów w kubku jurassic park na polce w łazience obok twojej kolekcji moich spinek. mieszkasz w tym mieszkaniu juz ponad miesiac, a to wczoraj pierwszy raz rozlozyles lozko, ktore oczywiscie jest za krotkie dla Ciebie.. stopy wystaja nawet mi. przegadana noc, lezac w twoich ramionach. slyszac twoje bicie serca zasnelam w 20 sekund. gadałes przez sen, nastepnym razem Cie nagram, moglabym wyciagnac z Ciebie wszystko. na sniadanie pyszna kawa i rownie dobry papieros. nic wiecej, bo nie pomyslelismy o pieczywie bedac w sklepie. nastepne godziny znow minely na slodkim lenistwie, a w tle leciala muzyka. troche zestresowany powrot do domu i siedze tu bez Ciebie. a ty drinkujesz z mamą!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz