wtorek, 10 sierpnia 2010

troche gupi dzien :( i troche fajny

rano nerwowo i wogole, wieczor totalny niewypał. dobrze ze chociaz spedzilam z Toba te kilka godzin. chociaz myslalam ze juz sie nie uda. autobus przyjezdza sobie o ktorej chce, a prowadzi go najwolniejszy kierowca na swiecie ever. na pieszo bym doszla szybciej. a w gdansku totalna rozwałka! na poczatek piwko po mojej i twojej nerwowce, ktora ty niestety jutro ponownie przezyjesz. potem szczesliwy jak dziecko kupiles sobie rzemyczki i wedrowalismy po jarmarku. ogolnie same gnioty jak co roku, jednak stoisko z antykami jeszcze nigdy mnie nie zawiodlo. duzo fajskich rzeczy, nazistowskie noze dla julii, erotyczne albumy helmuta newtona, helmy dla Ciebie i masa, doslownie masa torebek przed kupnem ktorych mnie ubroniles! musze zaczac znow nosic aparat ze soba. szkoda ze jestes taki glupek i uciekasz przed obiektywem. ale chociaz zrobilabym zdjecia ladnym rzeczom, a nie jakiemus zarosnietemu typowi :* w miedzy czasie piwka, bo jak zawsze chciales mnie spic ha! ale bez skutku malenki. no i oczywiscie bardzo romantyczne wypraszanie pana z rozami, "miskowanie" i "żabkowanie". niezly z nas zwierzyniec Ci powiem. niedobre jedzenie tez sie znalazlo, dobrze ze nie jadles golonki bo bym Cie nie calowala przec milion lat ;o potem trzeba bylo uciekac, po drodze do rossmana kupic np szczoteczke do zebow bo Aleksander zjadl stara i 85539576897 butelek paskudnego listerine. no i ja do domku a ty do pracy :( phi, jakiej pracy! na impreze, w koncu wyplata wczoraj byla.

dziekuje ze pamietasz o tych wszystkich glupich szczegolach, dzieki ktorym czuje sie tak dobrze!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz