sobota, 18 września 2010

youre the only one who knows

ile rzeczy mozna sie dowiedziec bedac na koncu swiata z ograniczona iloscia osob. jak nastawienie do innych moze sie zmienic, ile spowiedzi, ile prawdy. nie do konca takiej jaka chce sie slyszec. nie fajnej. nie lubie byc oszukiwana przez ludzi ktorym bezgranicznie ufam, a i tak wplatuje sie zawsze w to. przeciez nie pierwszy raz zostaje wychujana, nie pierwszy raz obgadana za plecami, nie pierwszy raz dowiaduje sie ze cos powiedzialam czy zrobilam. szkoda ze jako ostatnia. nienawidzeludzi!! nie wierze w przyjazn, dawno przestalam, ale i tak zawsze proboje sobie to zludzenie wytworzyc. potem sie dziwie ze wszystko sie wali, za kazdym razem. przeciez to oczywiste, jak to ze snieg znowu zaskoczy kierowcow na zime kurwa!! troche zmeczona jestem usmiechaniem sie. tym wymuszonym. na dodatek krew mi leci z nosa jak szalona, ale to raczej wiem od czego jest. i nie chce isc do lekarza, bo plecy mnie bola jak szalone od wyjazdu, a rana znowu sie paprze, a nie chce by wyszly ostatnie tygodnie na jaw. teraz odpoczywam, moze przejdzie. jak nie to w pazdzierniku znowu do lekarza, w koncu musze zrobic to badanie krwii. mimo ze po wstepnych badaniach moge byc pewna tych wszystkich pieprzonych problemow ktore podejzewam. nie za fajny okres na takie niespodzianki. dobrze jednak ze w koncu moge widziec sie z robertem, czuc jego usta na karku i ramiona wokol mnie.

i tak widze ze zagladasz w monitor i wszystko czytasz. :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz